.
.
.
.
.
landing banner
Warsaw Perth Sydney
Wine

Historia australijskiego winiarstwa

Przygoda Australii z winem rozpoczęła się w połowie XIX wieku. Poza sprzyjającymi warunkami glebowymi i klimatycznymi, na szybki rozwój przemysłu winiarskiego, miał bez wątpienia wpływ ogromny i chłonny rynek zbytu, jakim było imperium brytyjskie. Przez około półtora wieku cały eksport skupiał się na tym obszarze, nawet po odzyskaniu przez Australię niepodległości. Ogromne obszary od Indii po wybrzeża niemal całej Afryki były niezwykle chłonnym rynkiem, zwłaszcza, że australijskie trunki - nawet uwzględniając odległy transport - było znacznie tańsze od europejskich konkurentów.

 

Uprawę winnej latorośli w Australii zapoczątkowano na zachodzie kraju, choć tak naprawdę pierwsze kiście latorośli zebrano w Sydney (tam, gdzie znajduje się dziś ogród botaniczny) z sadzonek sprowadzonych z Kapsztadu (RPA). Przywiózł je stamtąd kapitan Arthur Philip, który jako pierwszy wylądował wraz z osadnikami w zachodnioaustralijskiej zatoce w roku 1788. Jednak w Sydney winna latorośl nie przetrwała - winiarstwo przeniosło się później bardziej na południe do Hunter Valley, w okolice Cessnock.

 

Pierwsi koloniści przybyli do Zachodniej Australii 1829 roku na okręcie Parmelia, pięć lat przed zasiedleniem Południowej Australii i Wiktorii. W roku 1830 Thomas Waters założył w okolicach dzisiejszego lotniska w Perth pierwszą winnicę - Olive Farm. Dziś jest to najstarsza, ciągle owocująca australijska winnica. W tym samym czasie swoje winnice sadził też John Spetimus Roe, znajomy ze statku Parmelia i pierwszy główny geodeta Zachodniej Australii (winnica Sandalford także istniej do dzisiaj). Do lat 70. XIX wieku region pozostawał jednak w cieniu obszarów położonych bardziej na wschód.

 

Zainteresowanie wróciło, po opublikowaniu przez znanego agronoma Johna Gladstone\'a danych na temat potencjalnych możliwości uprawy winorośli w Zachodniej Australii. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku Zachodnia Australia przeżyła największy wzrost wśród wszystkich regionów winiarskich tego kraju, choć nadal jest malutka.

Jednak w pionierskich latach szybko palmę pierwszeństwa pod względem produkcji przejęła Wiktoria, a potem Południowa Australia. W Wiktorii osiedlali się obeznani z winem Szwajcarzy, zachęcani przez gubernatora Charlesa La Trobe i jego szwajcarską żonę. Ich inicjatywa była tak skuteczna, że jeszcze nieco ponad dwadzieścia lat temu stan ten był największym obszarem winiarskim Australii.

 

Z kolei w Barossa osiedlali przybyli z terenów polskiego dziś śląska Niemcy (rodzina Henschke pochodzi spod Wrocławia). Wraz z ich emigracją w drugiej połowie XIX wieku winiarstwo zniknęło z naszych ziem. W Barossie zaaklimatyzowali się wyśmienicie - do dziś robią reńskie ryzlingi, swoje wursty i obchodzą stare święta, choć po niemiecku, wbrew zapewnieniom, mówi tu dziś niewielu.

Na przełomie XIX i XX wieku wina australijskie zdobyły wiele prestiżowych nagród na wystawach międzynarodowych. Winiarstwo kwitło, bo rynki brytyjskiego imperium mogły wchłonąć go każdą ilość. W latach 1928-1938, już po odzyskaniu niepodległości, Australia eksportowała więcej win do Wielkiej Brytanii niż Francja. Z uwagi na ten rynek i przywiązanie Brytyjczyków do ciężkich win, były to główne wyroby alkoholizowane, najczęściej w stylu porto i sherry.

 

W latach 50. ubiegłego wieku australijskie winiarstwo łapie "drugi oddech". Powoli zmieniają się gusta konsumentów, producenci z westchnieniem patrzą w kierunku eksportowych rynków. Pojawiają się nowe technologie, z zagranicy i wymyślane na miejscu. Kwitnie zimna fermentacja i - podpatrzone w Izraelu - masowe nawadnianie winnic. Sprowadza się porządne odmiany światowe, pierwsi studenci wylatują po nauki do Kalifornii i Europy. Wszystko to ściąga poważnych inwestorów z grubymi portfelami. Australia przestaje być kopciuszkiem - staje jednym z najważniejszych graczy na światowym rynku wina.

.